languageJęzyk

Rozdział 4 Obnażając jej hipokryzję

Autor: Seraphina Lyrae 13 kwi 2026

Andrew, Regina, and Fergus, zebrani w salonie, zostali przyciągnięci niczym ćmy do światła przez nagłe zamieszanie na zewnątrz.

Fergus jako pierwszy rzucił się naprzód. Kiedy ogarnął wzrokiem tę scenę, wściekłość wezbrała w nim niczym burza. Szybko pomógł Raine wstać i wymierzył Nancy ostry policzek.

Nancy w porę się uchyliła, a jej oczy zwęziły się w lodowate, nieustępliwe spojrzenie. "Co ty sobie wyobrażasz, że robisz?"

Raine szlochała w niekontrolowany sposób. "Fergie, proszę, nie rób tego. Nancy ma pełne prawo być zła. To ja ukradłam jej miejsce jako dziedziczki rodziny. To wszystko moja wina!"

Mówiąc to, celowo odsłoniła zadrapania na swoim ramieniu.

Oczy Reginy zaszły bólem. "Raine, co ty opowiadasz? Nancy, jak mogłaś ją popchnąć? Przez te wszystkie lata żyła z nami. Dla nas jest jak członek rodziny.

"Poza tym to, że zostałaś z nią zamieniona, nie ma z nią nic wspólnego!"

Twarz Nancy pozostała opanowana, jednak powietrze wokół niej zgęstniało od niewypowiedzianych burz. Napięcie osiadło tak gęsto, że cała czwórka z trudem łapała oddech.

Jej głos opadł, stając się zimny jak lód. "Ja ją popchnęłam?"

Zanim ta chwila mogła się przeciągnąć, wtrąciła się Raine. "Nancy, to wszystko moja wina. Mamo, tato, Fergie, proszę, nie obwiniajcie jej. Od teraz będę schodzić Nancy z drogi."

Jej słowa, przesiąknięte wyrzutami sumienia i wyrozumiałością, uderzyły głęboko w serca tej trójki, otulając ich wspólnym żalem, którego nie sposób było z siebie zrzucić.

Głos Andrew przeciął napięcie z niezaprzeczalnym autorytetem. "Nancy! Przeproś Raine!"

Oczy Nancy zwęziły się. "A co, jeśli odmówię?"

Fergus krzyknął: "U nas, u Lidellów, nie ma miejsca dla osób o nikczemnych sercach. Odmówisz przeprosin i nie będziesz tu mile widziana!"

Nancy na moment zamknęła oczy. Następnie wyciągnęła telefon i odtworzyła nagranie.

"Nancy, z pewnością kosztowało cię to mnóstwo wysiłku, by nas odnaleźć. Przez tak długi czas byłaś wychowywana wśród plebsu. Teraz, kiedy wróciłaś do domu, powinnaś porzucić ich złe nawyki."

Z nagrania dobiegł głos Raine, przepełniony pogardą.

"Zwykli ludzie to dobrzy ludzie. Przynajmniej nie są dwulicowi."

"Nancy, mów, co chcesz, ale nawet nie myśl, że możesz wrócić do domu."

Bez żadnego ostrzeżenia, nagranie uwolniło falę surowych szlochów.

Regina, Andrew i Fergus stali jak zamurowani, ze wzrokiem utkwionym w Raine w całkowitym niedowierzaniu.

Twarz Raine w jednej chwili pobladła. W ciszy zastanawiała się, kiedy Nancy rozpoczęła nagrywanie.

Nancy to była po prostu suka. Taka wieśniaczka jak ona zawsze była pełna przebiegłych, kłamliwych intryg.

Głos Reginy, w którym pobrzmiewał zarówno szok, jak i rozczarowanie, przerwał milczenie. "Raine, czy ty to wyreżyserowałaś? Jak mogłaś nas tak oszukać?"

Zastanawiali się, czy to wciąż ta sama łagodna i troskliwa Raine, którą znali. Głos na nagraniu był nierozpoznawalny, przesiąknięty okrucieństwem i samolubstwem.

Raine napotkała ciężkie rozczarowanie w oczach swojej rodziny, a łzy natychmiast popłynęły jej po twarzy.

Padła na kolana, wołając: "Przepraszam was, mamo i tato! Myliłam się. Po prostu tak bardzo bałam się was stracić. Proszę, wybaczcie mi, że was zawiodłam!"

Fergus był nieco zbity z tropu, lecz jego serce stopniało na widok jej udręki. Delikatnie pomógł jej wstać i rzekł: "Głuptasie, zawsze byłaś dla nas wszystkim."

Następnie zwrócił się do Andrew i Reginy. "Mamo, tato, czy nie dostrzegacie prawdziwej natury Raine? Zawsze była czysta i niewinna. Zachowała się tak wyłącznie ze strachu przed utratą was obojga."

Twarz Reginy wykrzywiła się z troski, gdy patrzyła, jak Raine szlocha, aż zaczynało brakować jej tchu. Stopniowo jej serce miękło.

Odwróciła się w stronę Nancy, by dostrzec, że ta już odchodzi. Reginę ogarnął nagły niepokój, więc zawołała: "Nancy!"

Fergus prychnął z pogardą. "Jeśli ma czelność wyjść, niech idzie! Jej temperament jest nie do zniesienia, jakby to nam zależało na tym, by tu wróciła!"

Regina zgromiła go miękko. "Jesteś niemożliwy. Nancy wciąż jest twoją siostrą."

"Raine jest jedyną siostrą, jaką uznaję," oznajmił stanowczo Fergus.

Początkowo był ciekaw Nancy, jednak po dzisiejszym spotkaniu przekonał się, jak wybuchowa i gwałtowna była w rzeczywistości. Nie była w połowie tak urocza jak Raine.

Gniew Reginy gotował się pod zasłoną bezradności. Wreszcie zwróciła się do Andrew. "Co my teraz poczniemy, kochanie?"

Andrew zamyślił się na chwilę, po czym odpowiedział równym głosem: "Bycie częścią wielkiego rodu nigdy nie jest łatwą ścieżką. Nancy dorastała na prowincji. Ma porywczy temperament i brakuje jej ogłady.

"Być może najlepiej będzie, jeśli spędzi trochę czasu z dala i uspokoi się, zanim powróci."

Regina przytaknęła: "To prawda. Nancy jest w końcu dzieckiem wychowanym z dala od tych wytwornych kręgów. Nie jest świadoma subtelnych zawiłości i milczących zasad, które rządzą wyższymi sferami.

"Kiedy nadejdzie właściwy czas, będziemy musieli znaleźć kogoś, kto nauczy jej odpowiednich manier i etykiety."

Mimo to Regina wciąż odczuwała głęboki, niezachwiany ból. W końcu Nancy była jej własną krwią.

Zauważywszy zmianę w zachowaniu Reginy, Raine spojrzała w jej kierunku i nagle powiedziała z uśmiechem: "Mamo, pani Jackson jest tu, w Riversdale. Zgodziła się ze mną spotkać!"

Ponury nastrój Reginy natychmiast zniknął, ustępując miejsca szczerej radości, gdy odpowiedziała: "Pani Jackson jest przecież jurorką w Krajowym Konkursie Pianistycznym.

"Jej wsparcie sprawi, że zdobycie mistrzostwa stanie się o wiele bardziej osiągalne. Chodźmy się z nią spotkać."

Nancy zdążyła już dotrzeć do bramy. Nikt nie ruszył się, by ją zatrzymać, jednak nie odczuwała z tego powodu rozczarowania. Dokładnie tego się spodziewała.

Raine była, zgodnie z oczekiwaniami, pełna hipokryzji i odrażająca. Niezachwiane oddanie Lidellów jedynie umocniło jej arogancję.

Skoro ich uczucia należały wyłącznie do Raine, jaki miała powód, by tu zostać? Żałowała jedynie, że nie zabrała ze sobą tamtych prezentów.

Kiedy zasiadła w samochodzie, Nancy uznała, że jej głód nie został zaspokojony. Bez zbędnej zwłoki udała się do pewnej dobrze znanej restauracji w Riversdale.

Zaraz po przybyciu poprosiła o prywatną salę.

Kelner odpowiedział z ubolewaniem: "Obawiam się, że wszystkie nasze prywatne sale są zajęte. Czy odpowiadałby pani zwykły stolik?"

Nieprzyzwyczajona do jedzenia w miejscach publicznych, Nancy zawahała się z niepewnością. W tej właśnie chwili ktoś nagle przemknął tuż obok niej z tyłu. Kiedy podniosła wzrok, jej oczy rozszerzyły się w szoku.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki