Z perspektywy Landona
Devon wydał z siebie niski jęk, przypominający niemal pomruk tygrysa, po czym jeszcze bardziej zbliżył nasze twarze.
Ten pocałunek był wszystkim, czego kiedykolwiek pragnąłem i czymś znacznie więcej. Jego usta były miękkie, a zarazem szorstkie, gdy poruszały się na moich, i nie minęło dużo czasu, zanim poczułem, jak jego wolna dłoń wędruje do klamry mojego paska, odpinając ją






