languageJęzyk

Rozdział 5: Więcej niż drażnienie

Autor: Aeliana Thorne31 mar 2026

Perspektywa Nighta

"Ja pierdolę! Ten koleś z klubu?" Trey, jeden z moich najlepszych kumpli, obrzucił mnie spojrzeniem pełnym zszokowanych oczu, podczas gdy sam mało nie wypluł swojej kawy.

"Jedz z zamkniętą buzią, na litość boską!" Tanya, dziewczyna Treya i jednocześnie jedyna laska w naszej paczce, zamknęła mu usta dłonią, obrzucając go zniesmaczonym spojrzeniem.

Będąc z wami szczerym, dziewczyna miała w sobie więcej testosteronu niż którykolwiek z chłopaków z naszej paczki, a sam fakt, że wszyscy się jej obawialiśmy, był dowodem na to, jak wielką była chłopiarą... gdyby fakt, że należała do kobiecej drużyny bokserskiej, nie był dla wszystkich wystarczająco jasny. Z tego właśnie powodu Landon i ja byliśmy w kompletnym szoku, kiedy Trey ogłosił, że zaczął spotykać się z Tanyą.

Ale to było dwa lata temu. Dzisiaj ta dwójka była praktycznie nierozłączna... chociaż patrzenie na nich przypominało czasami oglądanie króliczka biegającego posłusznie tuż za lwicą...

"I co? Jak on to zniósł?" Landon wydawał się lekko zaniepokojony i zmrużył swoje szare oczy, pochylając się na krześle do przodu, jakby to miało pozwolić mu dowiedzieć się wszystkiego jako pierwszemu. "Był homofobem?"

"Nie. Był po prostu niesamowicie ciekawy." Pokręciłem głową... choć jego komentarz na temat tego, że nie umyłem rąk, niemal sprawił, że parsknąłem własną kawą. Naprawdę? Muszę mu jednak przyznać punkty za oryginalność. Prawdopodobnie był to pierwszy raz, gdy ktoś kiedykolwiek przejmował się akurat tym szczegółem.

I tak... dla wszystkich ciekawskich... umyłem je.

Kiedy jednak później przypomniałem sobie ten drobny lapsus z mojej strony... naprawdę pragnąłem, by ziemia się po prostu pod mną zapadła!

"Zdecydowanie bym cię zaliczył... gdybyś mi tylko pozwolił."

Poważnie, Night? Dlaczego, do kurwy nędzy, musiałem zabrzmieć na tak bardzo napalonego? Pomyśleć, że przecież nie tak dawno miałem przygodę na jedną noc!

Ale kiedy wyszedłem z łazienki i zobaczyłem Kaia stojącego przed szafą, w samych tylko krótkich spodenkach... coś we mnie drgnęło.

Facet miał świetne ciało. Grube uda i ładne bicepsy, ale to, co momentalnie mnie podnieciło, to te gładkie plecy o jasnozłotej skórze pozbawionej jakichkolwiek niedoskonałości. Nigdy nie zdawałem sobie sprawy, że pociągają mnie męskie plecy, dopóki nie zobaczyłem tych należących do Kaia i teraz byłem strasznie ciekaw. Jak by to było móc przejechać dłońmi po tej jedwabiście gładkiej skórze?

"Ej!" Zirytowany głos Tanyi dotarł do moich uszu, gdy pstryknęła palcami tuż przed moją twarzą. "Przestań się tak gapić tym rozmarzonym wzrokiem, ty napalona zdziro!"

"Zazwyczaj potraktowałbym to jako zniewagę, ale ona ma całkowitą rację." Zauważył Landon, zgarniając swoje długie, czarne włosy z oczu. "Zachowujesz się dziwnie. On jest teraz twoim współlokatorem. Bądź grzeczny."

"I co z tego?" Uśmiechnąłem się łobuzersko. "Co z tego, że jest moim współlokatorem? A co jeśli uda mi się sprawić, bym mu się spodobał?"

"A co jeśli jest hetero?" Zapytał nerwowo Trey. "To może sprawić, że zrobi się między wami niezręcznie... a ty będziesz musiał wrócić do mieszkania ze swoją rodziną."

"Szlag!" W ogóle o tym nie pomyślałem, prawda?

Mogłem zrobić wszystko, tylko nie powrót do mojej rodziny? O nie! Wolałbym umrzeć z głodu!

"Wow... nie wierzę, że nadal kumpluję się z wami, napaleńcy." Tanya westchnęła, podnosząc się ze swojego miejsca. "Spadam stąd. Za dziesięć minut mam zajęcia."

"Na razie." Powiedzieliśmy wszyscy chórem, gdy opuściła naszą grupę, żeby wrócić na swój wydział.

Z całej naszej paczki była jedyną osobą, która dostała się na Medycynę, będąc jednocześnie w klubie bokserskim. Było więc wśród nas powtarzanym żartem, że dostała się na Medycynę tylko po to, by podbić statystyki. W końcu ktoś musiał zajmować się ludźmi, których lała podczas treningów w klubie.

"Oooch... cholera!"

Na dźwięk tego cichego pomruku, Trey i ja odwróciliśmy się do Landona i zobaczyliśmy, jak szczerzy się od ucha do ucha na widok czegoś znajdującego się za moimi plecami.

"Co jest?" Zapytałem, marszcząc brwi, ale wtedy zauważyłem ten sam głupkowaty uśmiech również na twarzy Treya. "Czy któryś z was zamierza mi coś powiedzieć, czy będę musiał z was to wyciągnąć siłą?"

"G.O.R.Ą.C.Y." Landon rzucił rozmarzonym szeptem. "To jedyne ostrzeżenie, jakie ode mnie dostajesz."

Chyba zaczynałem wreszcie rozumieć, co za chwilę miało się wydarzyć, ale zanim zdążyłem wstać i spróbować uciec... malutka rączka z perfekcyjnie wykonanym różowym manicure wylądowała na moich ramionach, rujnując w ten sposób mój świetny plan ucieczki. Kurwa!

I znowu to samo... po raz tysięczny tego dnia.

"Cześć," dziewczyna przysunęła się bliżej, opierając łokieć na moim ramieniu i nachylając się do mnie. "Wolne to miejsce?"

Spojrzałem na nią zmęczonym wzrokiem. Była ładna, z długimi blond włosami i jaskraworóżowymi pasemkami na drobnej twarzy w kształcie serca, z mroźnoniebieskimi oczami. Nawet jej strój był cały w różu - od wściekle różowej kurtki ze sztucznego futerka zarzuconej na jasnoróżowy tank top, po dżinsowe spodenki, dające nieco potrzebnego wytchnienia od tego całego różu. Gdyby Tanya tu była, z pewnością nazwałaby ją ludzkim zakreślaczem... i musiałbym się z tym zgodzić. Ten róż raził trochę za mocno w oczy.

"Uuuu!" Głosy Treya i Landona dobiegły z drugiej strony stołu, ale doskonale wiedziałem, że po prostu się ze mnie nabijają. "Spójrzcie tylko na niego. Pierwszy dzień na uniwerku i już jest Panem Popularnym!"

"Nie." Odsunąłem swój plecak na bok, żeby mogła usiąść obok... jednak zamiast tego dziewczyna usadowiła się wygodnie prosto na moich kolanach, wywołując niemałe zdziwienie u wszystkich dookoła... i sprawiając, że poczułem się bardziej niż niekomfortowo.

"A twój numer?" Wyszeptała uwodzicielskim głosem, oplatając luźno ramiona wokół mojej szyi. "Mogę go też dostać?"

Nagle poczułem mrowienie na karku, gdy maleńkie włoski stanęły mi dęba. Miałem wrażenie, jakbym został przez coś przyciągnięty niczym magnes. Podniosłem wzrok z twarzy siedzącej na moich kolanach kobiety... i moje oczy spotkały się z przeszywającym błękitem spojrzenia po drugiej stronie pomieszczenia.

Kiedy powiedziałem mu, że bym go zaliczył... drażniłem się z nim tylko dla żartu... dlaczego więc nagle czułem to przedziwne mrowienie w dole mojego brzucha? I dlaczego moje serce nagle tak mocno uderzało w klatkę piersiową ze strachu, że źle zinterpretuje tę sytuację?

Szybko odwróciłem się z powrotem do dziewczyny, która z ogromną niecierpliwością czekała na odpowiedź na swoje pytanie. Jednak zamiast być zbyt bezpośrednim, zdecydowałem się na inne podejście, jako że wyglądała na studentkę ze starszych roczników, a wcale nie miałem zamiaru pakować się w kłopoty już pierwszego dnia.

"Niestety... jest zarezerwowany tylko dla wyjątkowych osób." Odpowiedziałem jej z uśmiechem, delikatnie zdejmując jej ręce z mojej szyi.

"Och?" Mimo to... wcale nie wyglądała na taką, co łatwo się poddaje. "Mogę stać się dla ciebie tą wyjątkową osobą... jeśli tylko chcesz."

Wygląda jednak na to, że będzie potrzebne bezpośrdnie podejście.

"Szczerze w to wątpię." Przysunąłem twarz bliżej jej twarzy, sprawiając, by uwierzyła, że z nią flirtuję... po czym zadałem jej cios ostateczny. "Ale jeśli masz jakiegoś brata, który jest równie uroczy co ty... z wielką chęcią wezmę za to jego numer."

Oczy dziewczyny nieznacznie się rozszerzyły, a na jej twarzy pojawiło się w końcu zrozumienie. Odrzuciło ją z moich kolan tak, jakby jej tyłek zajął się ogniem. Z drugiej strony stołu, mogłem dostrzec jak chłopaki spoglądają na mnie z minami pełnymi szoku, tuż przed tym jak Landon z całą grzecznością zaoferował jej swój własny numer.

To jednak rozzłościło ją tylko jeszcze bardziej. Zacisnęła dłonie w pięści i zazgrzytała zębami. Bez słowa odwróciła się, by odejść, ale zatrzymała się w pół kroku.

Na początku myślałem, że zamierza powiedzieć coś ignoranckiego lub głupiego z powodu dostania kosza, ale to, co powiedziała po chwili, sprawiło, że poderwałem głowę w górę, żeby spotkać przeszywający błękit spojrzenia.

"Kai... to nie tak, jak myślisz!"

"Naprawdę, Ruby?" Trzech innych chłopaków stanęło u jego boku, a blondyn, któremu zeszłej nocy pomagałem dostać się do akademika, pochylił się do przodu z cwanym uśmieszkiem na twarzy. "Ponieważ wyglądało na to, że bardzo wygodnie umościłaś się na jego kolanach."

"A dlaczego? Masz jakiś problem z tym, że tam byłam?"

Wow!

Landon, Trey i ja spojrzeliśmy po sobie, a następnie z powrotem na Kaia i jego paczkę. Czy ta dziewczyna, Ruby, przed chwilą wykorzystała mnie, by wzbudzić w nim zazdrość? Ja pierdolę!

"Ooooo!" Chłopak stojący po lewej stronie Kaia z ciemnorudymi włosami parsknął pod nosem. "Próbowałaś wyrwać sobie świeże mięsko, czy tylko próbowałaś wzbudzić zazdrość w Kaiu?"

"Ugh!" Ruby krzyknęła ze sfrustrowaniem, po czym tupnęła mocno nogą, przepchnęła się pomiędzy chłopakami i wyszła ze stołówki. Oczy starszych roczników spoczęły na naszej grupie.

"Więc...?" Ten sam blondyn spoglądał teraz na nas z krzywym uśmiechem na twarzy. "Mógłbyś mi wyjaśnić, dlaczego przed chwilą brałeś się za dziewczynę naszego kumpla?"

"Dziewczyna kumpla"? Szlag!

Dlaczego nawet przez myśl mi nie przeszło, że Kai może być już zajęty, w chwili gdy się z nim drażniłem?

Ale teraz, kiedy na niego patrzyłem, a jego czarne jak noc włosy opadały na czoło, i kiedy zmrużył na mnie swoje niebieskie oczy... dlaczego nagle wydało mi się, że powiedziałem coś więcej, niż tylko żart, kiedy poprzedniej nocy zasugerowałem mu, że bym się z nim przespał?

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 5: Rozdział 5: Więcej niż drażnienie - Za zamkniętymi drzwiami z nim | StoriesNook