Kiedy budzę się w niedzielny poranek, łóżko obok mnie jest puste. Wiem, że Enzo nie poszedł do kościoła, nie poszedłby beze mnie, a ponieważ ukrywamy ciążę, nie byliśmy tam od miesięcy. Więc w te dni, w każdą niedzielę rano, na mszy bywają tylko Marco i Vincent.
Wydając z siebie głośne, zaspane ziewnięcie, wyciągam rękę w stronę szafki nocnej po telefon.
Gdzie do chol– uchylam z przymrużeniem jedn






