Po tym, jak wczorajszej nocy Enzo mnie zostawił, przez jakiś czas siedzę na podłodze. Płytki są zimne w zetknięciu z moimi nagimi nogami. Ze łzami spływającymi po policzkach śmieję się cicho. Przynajmniej znów mnie dotyka – myślę z lekkim uśmiechem. Na drżących nogach wlokę się do łazienki, by spłukać wszystko pod prysznicem.
I znów bierze mnie w nocy. Znowu i znowu. Wbija się we mnie, gdy o






