Podchodzi do mnie i wychodzimy za drzwi, po czym kierujemy się w stronę pól treningowych, gdzie zgromadziła się armia. Kiedy znajduje się przed wojskiem, przystaje, ale ja idę dalej, stając daleko po prawej stronie. Zatrzymuję się i rzucam okiem na około sto tysięcy mężczyzn i kobiet gotowych walczyć w tej absurdalnej sprawie. Myśl, że mogłabym temu wszystkiemu zapobiec, pojawia się w mojej głowie






