LISA
– Zdejmij z niej całą biżuterię. – Usłyszałam głos z oddali. Był to męski głos, a choć moje oczy pozostawały zamknięte i nie mogłam znaleźć siły, by je otworzyć, wiedziałam, że musi to być mężczyzna pod koniec czterdziestki lub na początku pięćdziesiątki.
– Tak jest, proszę pana – usłyszałam kobiecy głos, który bez wątpienia należał do Irene.
Irene. Tak, to przez nią się tu znalazłam. To on






