LUCIUS
– Gdzie oni są? – zapytałem, wyrywając broń z ręki mężczyzny, który stał najbliżej. To był Andro.
– Tam, szefie. – Andro wskazał na jedno z pomieszczeń, a ja kopnięciem otworzyłem drzwi.
W środku było pięciu mężczyzn, skrępowanych i klęczących na podłodze. Wziąłem głęboki oddech, przesuwając palcami po broni, którą trzymałem w dłoni.
Wszyscy pięciu jęknęli, podnosząc głowy. Byli ubrani w zw






