LUCIUS DEVINE
„Proszę, piękna” – szepnąłem, odsuwając krzesło, by Lisa mogła usiąść.
„Dziękuję” – uniosła lekko głowę, by na mnie spojrzeć, opadając na krzesło.
Pocałowałem ją w policzek, po czym podszedłem do swojego krzesła i usiadłem.
„Musisz za każdym razem nazywać mnie piękną i obdarzać wszelkiego rodzaju rozkosznymi imionami?” – zachichotała Lisa.
„Oczywiście. Kiedy masz przy sobie najśl






