RAYHAN
Siedzieliśmy w przestronnym salonie w posiadłości Magdalene. Było nas tu tylko kilkunastu członków sabatu. Jasne stało się, że to nie było otwarte zgromadzenie. Podłączono duży ekran do przywódców sabatu w Salem. Zasiadało na nim trzech starszych; każdy z nich miał chłodną minę i widać było na pierwszy rzut oka, że są niezwykle niezadowoleni z obrotu spraw. Zanim w ogóle pojawiliśmy się w






