Avery miała na sobie oszałamiającą żółtą sukienkę. Miała delikatny dekolt miękko opadający na piersi, krótkie rękawy i dopasowaną górę, która od bioder rozszerzała się ku dołowi. Miała dyskretny makijaż, a włosy upięte w swobodną fryzurę. Wyglądała idealnie i Kace czuł, że niemal się ślini, przyglądając jej się z zachwytem.
– Synu?
– Alfo, jesteś tam?
Głos ojca i Bastiana w telefonie przywrócił go






