Obudziła się w poplątanym kłębowisku koców, obolała i zdezorientowana. W ozdobnym pokoju wciąż było ciemno, ale mogła dostrzec ślad ich ubrań prowadzący do wielkiego łoża. Ciężkie ramię zarzucone na jej nagie ciało uniemożliwiało jej ruch. Tak wyglądały ich ostatnie dni. Rozmazany obraz pościeli i nagości. Spróbowała wstać, a wtedy ramię mocniej zacisnęło się wokół niej.
— Dokąd to się wybierasz?






