Killian odwrócił się, a świat wokół niego jakby zwolnił. Jakieś trzy metry dalej stał on. Widmo. Victor. Człowiek odpowiedzialny za wszystkie nieszczęścia w jego życiu, stał tuż przed nimi, a światło słoneczne odbijało się od lufy zdobionego, srebrnego pistoletu. Jak mógł być tak nieostrożny?
— Niespodzianka — wyśpiewał Widmo.
— Jak... — zaczął pytać Killian.
— Jak podszedłem tak blisko? — doko






