Freya stawała się coraz bardziej roztrzęsiona. Łzy piekły ją w oczy, ale odmawiała płaczu. Nie da tym ludziom tej satysfakcji. Robiła co mogła, by zachować spokój i wzięła kilka głębokich wdechów. Gdy otwierała usta, by coś odpowiedzieć, Isadora wystąpiła naprzód.
— Lucy, przestań. To wcale nie jest miłe z twojej strony — skarciła ją. — Proszę, wybacz mojej przyjaciółce. Nie chciała cię urazi






