VOKTOR
Kątem oka zauważyłem, jak zesztywniała, a jej twarz stała się bladsza niż zwykle, gdy wpatrywała się w swojego przyrodniego brata.
– Dlaczego wciąż tam siedzisz? Wstawaj – warknąłem, popychając drzwi i wysiadając.
Jego uśmiech się poszerzył — nie do mnie, ale do Elary. Ten uśmiech mi się nie podobał.
– Chodź tutaj – powiedziałem. Oderwała wzrok i podeszła, ze spuszczonymi oczami, pełna waha






