ELARA
Rok później
— Dax, spójrz na mamusię. Spójrz tutaj, słodziaku.
Kucnęłam przed ogromną „choinką dziękczynną” (tak, zostawiliśmy choinkę na cały rok, bo Dahlia uparła się, że to „drzewo rodzinne”), z uniesionym aparatem, próbując bezskutecznie zrobić idealne zdjęcie.
Dax obdarzył mnie swoim charakterystycznym, spokojnym, uduchowionym spojrzeniem, mrugając powoli wielkimi zielonymi oczami, podc






