VOKTOR
Skąd, do cholery, ona uciekała?
Zamarłem w progu, lustrując wzrokiem jej drżącą postać. Bose stopy? Żadnych kapci?
Poprawiłem okulary w grubych oprawkach, w które wcisnęli mnie Drakan i Leon, by ukryć posiniaczoną twarz. Styl na profesora czy nie, spełniały swoje zadanie. Póki co, zgrywałem miłego.
Zatrzymałem się przed nią, górując nad jej sylwetką, a mój wzrok utknął w jej oczach. Unikała






