ELARA
Był inny.
Przerażający... ale inny. W najgorszy z możliwych sposobów.
– Proszę, możesz to wziąć.
Malutka rączka Dahlii wyciągnęła się, oferując mi czekoladkę.
Zawahałam się, a moje palce ledwie drasnęły jej dłoń, gdy ją brałam. Moje oczy powędrowały w stronę męża; na poły spodziewałam się groźnego spojrzenia.
Ale on w ogóle na mnie nie patrzył.
Uśmiechał się – łagodnie – do Dahlii, jakby kil






