ELARA
Miesiąc później
— Łaaaaa! — krzyki Isadory przeszyły pokój dziecięcy niczym syrena.
— Nie, nie znowu — jęknął Voktor z fotela bujanego, odchylając głowę o ścianę i zaciskając oczy w czystym wyczerpaniu.
Uśmiechnęłam się mimo zmęczenia szarpiącego każdy mięsień mojego ciała i pospieszyłam w jego stronę z Daxem na rękach. Mój synek był spokojny, mrugał do mnie swoimi wielkimi zielonymi oczami,






