Dwa miesiące temu Milo wślizgnął się bezszelestnie do mojej chaty w poszukiwaniu jedzenia, wykorzystując wąską szczelinę w oknie, które zostawiłam celowo otwarte dla świeżego powietrza. Gdy wróciłam spod prysznica, ze zdziwieniem odkryłam, jaki bałagan zrobił w mojej kuchni. Przyłapałam go na gorącym uczynku, z policzkami wypchanymi wszystkim, co tylko zdołał znaleźć.
Zwabiłam go do siebie kilkoma






