POV ELARY
Luna Corrine weszła do gabinetu, jakby to miejsce należało do niej. Za nią kroczyło dwóch jej ludzi – tych samych, których widziałam, jak Ryker obijał w domu dozorcy Daltona.
Moje dłonie odruchowo zacisnęły się w pięści; miałam ochotę uderzyć ją w tę jej głupią, pyszałkowatą twarz.
Czy nie zrobiła już wystarczająco dużo?
Co dokładnie chciała ugrać, przerywając w ten sposób spotkanie Alfó






