PERSPEKTYWA RYKERA
Kiedy tej nocy wszedłem do jej pokoju, trzęsła się wyraźnie, jakby czegoś się bała, jakby ktoś zadawał jej ból. Myśl o tym, że ktoś mógłby ją skrzywdzić, doprowadzała mnie do szału.
To czyniło mnie niepoczytalnym.
Sprawiało, że miałem ochotę przebijać pięściami ściany.
A kiedy w końcu nazwała mnie swoim mate i dotknęła mojego policzka, niemal postradałem zmysły.
Nigdy wcześniej






