DANTE WCIĄŻ MIAŁ na twarzy ten swój słynny uśmieszek, obserwując obie młode damy, a w szczególności Elarę. Nigdy by nie pomyślał, że ta dziewczyna wyrośnie na taką piękność, a jej ciało… Chryste, była niesamowicie seksowna.
Gdyby tylko była w jego wieku, cóż, mógłby rozważyć wszelkie ewentualności. Jednak nie byli i był dla niej po prostu kimś w rodzaju starszego brata.
— Powinnyście już iść do domu — rzucił, ale wyglądało na to, że obie są zbyt skupione na pokazie.
Nawet wyły razem z tłumem, a ich głośne głosy mieszały się z muzyką w klubie.
Pokręcił głową. Julian nie miał o niczym pojęcia.
Nie mogąc przyciągnąć ich uwagi, przysunął się bliżej Elary i szepnął jej do ucha: — Zadzwonię do twojego brata…
Nie dokończył, bo Elara odwróciła się w jego stronę, a z racji niewielkiej odległości, usta dziewczyny przycisnęły się do jego ust, co zaskoczyło oboje.
Elara odsunęła się gwałtownie i spojrzała przed siebie. Zamknęła na chwilę oczy i przeklęła w duchu. „Szlag by to!”
Próbowała zerknąć na Dantego kątem oka; mężczyzna opierał się o kanapę, lewą rękę trzymał z boku, a dłonią gładził swoje usta.
„Kurde!” przeklęła znowu. Jak to się stało?
Atmosfera stała się dla niej krępująca. Szturchnęła Serę, która wciąż była wpatrzona w pokaz.
— Co?
— Ja… myślę, że musimy już iść…
— Co? Pokaz dopiero się zaczął, a jeszcze nie widziałam mojego ulubionego striptizera — poskarżyła się.
Elara ciężko westchnęła i spróbowała skupić się na występie. Ale jej myśli ciągle wracały do tego nagłego pocałunku.
Jeśli Julian się o tym dowie, będzie martwa.
— O mój Boże! Tam jest, Elara! — wykrzyknęła Sera, gdy jej ulubiony striptizer w końcu wyszedł z tajemniczego pudła w błyszczącym kostiumie.
— A więc to Sera uwielbia ten pokaz, a ty tylko ulegasz jej wpływom? — odezwał się Dante.
Sera zmarszczyła brwi, słysząc swoje imię, ale nie wyłapując całego zdania. — Słucham? — zapytała. — Nie dosłyszałam — dodała i wywróciła oczami.
Dante uśmiechnął się drwiąco. — Nic takiego.
Sera tylko ponownie wywróciła oczami i wróciła wzrokiem do striptizerów.
Dante pomyślał, że oglądanie rozbierających się ludzi może być zabawne, ale o wiele zabawniej było obserwować siostrę Juliana. To, jak czuła się niezręcznie i jak na niego zerkała… cholera, to było bardzo satysfakcjonujące.
Cóż, nie był przyzwyczajony do takiego scenariusza, bo zwykle o tej porze obściskiwałby się z jakąś kobietą, ale tym razem wolał zostać z nimi przez chwilę.
Pokręcił głową. „Wariujesz, Dante” — pomyślał. Próbował skupić się na pokazie, ale i tak kończyło się na obserwowaniu reakcji Elary, po czym tylko wzdychał.
I właśnie wtedy przypadkiem dostrzegł Juliana przy wejściu do klubu.
— Kurwa! — przeklął, co przykuło uwagę obu dziewczyn.
— Co? — to była Sera.
Wskazał na wejście, wydymając usta.
Obie spojrzały w tamtym kierunku i aż sapnęły z zaskoczenia.
— O Boże! Co robić? — zapytały jednocześnie.
Dante miał ochotę wybuchnąć śmiechem, widząc ich panikę. Jednak poczuł do nich odrobinę litości. Był w ich wieku, kiedy sam zaczął interesować się klubami, i miał osiemnaście lat, gdy zaczął sypiać z kobietami.
A kiedy skończył dwadzieścia, stało się to jego nawykiem, zwłaszcza gdy był zestresowany studiami. Dokładnie tak samo czuł się teraz; potrzebował kogoś przelecieć, by odreagować stres związany z pracą.
Dziewczyny świetnie wybrały miejsca. Jednak gdyby Julian podszedł do baru, istniało prawdopodobieństwo, że je zauważy. Znał jednak Juliana — nie był on tak spostrzegawczy jak on sam.
— Nie martwcie się. Myślę, że stąd was nie zobaczy. Chyba że zacznie o mnie pytać i jeśli ktoś mnie widział…
— Świetnie! Powinieneś stąd iść — przerwała mu Elara, co wywołało uśmiech na jego twarzy.
— Mała…
— Fuj, Dante! — wykrztusiła Elara z obrzydzeniem. Jednak jej wyraz twarzy mówił co innego, co sprawiło, że tylko pokręcił głową.
— Nie bądź uparta i słuchaj mnie. Jeśli chcecie uratować swoje tyłki, róbcie, co mówię, jasne?
Elara miała już coś odpowiedzieć, ale Sera ją powstrzymała. — Stary… to znaczy Dante, wie najlepiej. Powinnyśmy go posłuchać, dobrze, Elara? — powiedziała, patrząc na przyjaciółkę wzrokiem, który zdawał się być ostrzeżeniem.
Elara westchnęła głęboko i skinęła głową.
— Więc co robimy? — zapytała Sera.
Dante spojrzał na wejście; Julian wciąż tam stał. — Pójdę porozmawiać z Julianem…
— Widzisz? On chce, żeby nas złapali!
— Elara… — w głosie Sery wyraźnie słychać było ostrzegawczy ton.
Dante spojrzał na nią i uniósł brew; ona tylko wywróciła oczami i przeklęła się w duchu. „Co ty robisz, dziewczyno? Tylko się kompromitujesz!” — pomyślała.
— Odwrócę uwagę Juliana, a wy musicie stąd wyjść. Tam są drzwi wyjściowe — służą jako wyjście ewakuacyjne i prowadzą do wąskiej alejki po lewej stronie tego baru — wskazał na ciemny, krótki korytarz za nimi. — Tam możecie złapać taksówkę i wrócić do domu. Zrozumiałyście?
Sera skinęła głową, ale Elara trwała w bezruchu.
— A ty? Chcesz ratować skórę czy nie? Mogę cię zaprowadzić do brata, jeśli wolisz — powiedział sarkastycznie. Na jego twarzy widać było irytację.
— Nie martw się, Stary… to znaczy Dante, ona już rozumie. Wychodzimy…
— Czekajcie na mój sygnał — powiedział i wstał. Zerknął na Elarę jeszcze raz, zanim ruszył w stronę Juliana.
— Stary! — zawołał Dante.
Julian zmarszczył brwi i spojrzał na niego.
— Co ty tutaj robisz? Przecież nie lubisz striptizu — powiedział, kładąc mu rękę na ramieniu i prowadząc go przodem.
Po kilku sekundach zerknął na obie dziewczyny, napotkał wzrok Elary i mrugnął do niej.
Sera westchnęła i spojrzała na Elarę z lekką ciekawością. — Czy Dante właśnie do ciebie mrugnął, czy to tylko moja wyobraźnia?
— Musimy iść — to było wszystko, co Elara mogła odpowiedzieć, ciągnąc Serę w stronę wyjścia ewakuacyjnego.
Dante miał rację. Wyszły prosto do alejki.
— Świetnie, stary Dante jest naszym wybawcą! — wykrzyknęła Sera.
Elara nie odpowiedziała i po prostu szły dalej.
— Dziewczyno, wiedziałam, to mrugnięcie było naprawdę do ciebie…
— Nie chcę o tym rozmawiać, Sera. Ale kurczę — przeklęła — te motyle w brzuchu nie chcą przestać latać — powiedziała i uśmiechnęła się niemal szaleńczo.
— Co u licha… myślałam, że on cię nie obchodzi, a ty tylko udawałaś? — Sera klepnęła ją w ramię.
Elara spojrzała na nią groźnie. — Muszę ukrywać, jak bardzo go uwielbiam… cholera, muszę robić wszystko, żeby nie zdradzić moich prawdziwych uczuć… ach! — krzyknęła. — To dla mnie najlepsza noc w życiu — dodała, opierając dłonie na policzkach.
— No tak, świetnie. Dante jest naprawdę spoko i rozumiem, dlaczego ci się podoba, ale Dante to wciąż Dante… to kobieciarz — Sera próbowała przemówić jej do rozsądku.
Elara westchnęła głęboko. — Wiem…
— I wyglądałaś przed chwilą jak idiotka, próbując ukryć romantyczne podniecenie, gdy siedział obok ciebie — dodała Sera.
Elara tylko wywróciła na nią oczami.






