– HEJ, JULIAN!
Elara przywitała brata, który właśnie wrócił do domu. Spojrzała na zegar ścienny; była już piąta rano.
– Znalazłeś go? – zapytała i podeszła do brata, który patrzył na nią z grymasem na twarzy.
– Co? Tylko pytam, czy go znalazłeś – powiedziała z uśmiechem.
Julian skinął głową, co sprawiło, że uśmiech Elary stał się jeszcze szerszy. – Świetnie! – wykrzyknęła.
– Porzuć te fantazje o tym człowieku, Elara. On nie jest dla ciebie dobry. Dante jest dla ciebie jak starszy brat – wykrztusił Julian, idąc w stronę ich ogromnej kuchni.
– No tak, jasne. Powiedziałeś mu, że będzie moim ostatnim tancerzem? – zapytała z ekscytacją w głosie.
Julian spojrzał na nią surowo. – Obiecałaś mi, że nie będziesz fantazjować…
– Braciszku, wiem przecież. W każdym razie, co chcesz? Gotowaną soję czy gorącą kawę karmelową? – zapytała, przechodząc na drugą stronę kuchni.
Julian zmarszczył brwi. – Kawę karmelową. Powinnaś pozwolić służącej zajmować się obowiązkami…
– Brat, jestem już duża, a mamy tylko Marthę Haines, która jest już starsza. Znowu zmieniasz temat – powiedziała, kręcąc głową.
– Dante przyjdzie i zgodził się już na ten pieprzony…
– Brat! Bez przekleństw! Tu jest dziecko – przerwała mu, podnosząc rękę.
Julian uniósł brew. – Tak, nasze dziecko. Więc nie waż się mieć chłopaka, okej? Jesteś za młoda. Najpierw powinnaś skupić się na nauce.
– Tak jest, ojcze – odpowiedziała i zaśmiała się.
Julian tylko pokręcił głową. Jego siostra była naprawdę radosna. Była gwiazdą, która rozświetlała ich życie. Zawsze wesoła i patrząca na świat pozytywnie. Była taka czysta i niewinna.
– Więc Dante…
– Znowu Dante? – zapytał, a jego czoło się zmarszczyło.
Elara uśmiechnęła się i pokazała znak V. – Po prostu się cieszę, a wiesz, że on jest moją sympatią od kiedy tylko…
– Sympatią czy już czymś więcej, hmm?
Przygryzła dolną wargę i kontynuowała to, co robiła. – T-tylko sympatią… – wymruczała.
– Miej co do tego pewność. Skup się na studiach, za miesiąc będziesz już studentką. Zamieszkasz w akademiku…
– Nie! Nie chcę. Zamieszkam w apartamencie z moją najlepszą przyjaciółką. Mama i ja już o tym rozmawiałyśmy – powiedziała, patrząc na niego.
Julian westchnął głęboko. – Zabierz ze sobą Marthę Haines, dobrze?
– Za kogo ty mnie masz? Za pięciolatkę? – odcięła się i postawiła przed nim filiżankę kawy karmelowej. Odsunęła krzesło naprzeciwko niego i usiadła.
– Tak. Dla nas wciąż jesteś dzieckiem. Wiesz, że mama jest zawsze zajęta wyjazdami służbowymi i nie może cię ciągle doglądać. Ja też muszę zarządzać własną firmą. Nie mogę mieć cię zawsze na oku. Dorastasz, a my chcemy tylko…
– Już wiem, jak o siebie zadbać, bracie. Znam swoje ograniczenia.
Julian westchnął. – Nie wiesz, jak działa ten świat, Elara.
Zaśmiała się i pokręciła głową. – Nie wiedziałam, że rozmowa z tobą zamieni się w lekcję życia. Nie martw się, mój wspaniały bracie. Zrobię wszystko, żebyś ty i mama byli ze mnie dumni – oświadczyła.
Julian uśmiechnął się. – Wiemy o tym. I skarbie, już zawsze sprawiasz, że jesteśmy dumni – powiedział i mrugnął do niej.
– Och. Naprawdę mi pochlebiasz. Kocham cię.
Julian uniósł brew. – Hmm… to niecodzienne, że mówisz takie słowa do swojego brata – uśmiechnął się chytrze – czego chcesz?
Posłała mu promienny uśmiech. – Mogę spędzić noc u Sery?
Julian zmarszczył brwi. – Nocowanie?
Skinęła głową, starając się wyglądać jak najsłodziej. – Mogę?
– Nie.
– Eh! Julian, no weź. To nie tak, że pójdę gdzieś indziej. Zapytaj Serę, jeśli chcesz – powiedziała.
– O ile dobrze pamiętam, mówiłaś mi to samo kilka miesięcy temu. A dokąd poszłaś? Poszłaś z przyjaciółką do baru, udając starszą, bo jesteś wysoka, i piłaś alkohol.
– Zrobiłam to tylko raz. Przysięgam, będziemy się po prostu integrować. Możesz przyjść, jeśli chcesz – powiedziała, ale na jej ustach błąkał się figlarny uśmiech.
– Nie ma mowy.
Wybuchnęła śmiechem, ale przestała, gdy brat spojrzał na nią groźnie. – Już przestaję! Ale powinieneś zobaczyć swoją minę, kiedy wspominam o Serze.
Julian upił łyk z filiżanki i wstał. – Idę na górę. Pamiętaj, co ci mówiłem. Przestań fantazjować o Dantem i żadnego nocowania.
Zmarszczyła brwi. – Bardzo proszę? – zapytała, składając dłonie.
– Nie.
– Dobra! To po prostu zaproszę Serę tutaj.
– Nie!
Uniosła brew. – A to dlaczego? Też jestem właścicielką tego domu i mam prawo zapraszać przyjaciół – oświadczyła.
Julian ucisnął nasadę nosa. – Dobra. Możesz iść. Ale zadzwoń do mnie, jak tam dotrzesz. I proszę, nie rób z tego znowu wymówki, żeby iść do baru. Wciąż jesteś niepełnoletnia, Elara.
Zasalutowała i uśmiechnęła się. – Tak jest, kapitanie – odpowiedziała.
Julian tylko pokręcił głową i wyszedł z kuchni.
Gdy zniknął, podskoczyła z radości! – Tak!
Cóż, wiedziała, że jej brat nie lubi Sery, bo ona mu się trochę podoba. Zawsze powtarzał jej, żeby przestała fantazjować o Dantem, podczas gdy on sam fantazjował o jej najlepszej przyjaciółce.
Kiedy skończyła w kuchni, wbiegła na górę i zadzwoniła do przyjaciółki.
Wykręciła numer, a po trzech sygnałach Sera odebrała.
– Sera! – wykrzyknęła.
– Co u licha, Elara! – odezwała się dziewczyna po drugiej stronie, brzmiąc na poirytowaną. – Możesz ciszej?
Elara mogła sobie wyobrazić, jak Sera przewraca oczami.
– Mam dla ciebie dobrą wiadomość.
– Aha?
– Julian się zgodził i będę u ciebie przed piątą. Więc…
– Idealnie! Musimy przygotować się na dzisiejszy występ – odpowiedziała Sera.
– No właśnie! I jestem super podekscytowana!
Sera zaśmiała się do słuchawki. – Tak, słyszę to w twoim głosie. W każdym razie, według moich źródeł, Dante też tam będzie.
Na dźwięk jego imienia jej serce zabiło mocniej, a w brzuchu poczuła motyle. – Świetnie!
– Istnieje jednak możliwość, że twój brat też tam się pojawi.
Na tę myśl jej uśmiech przygasł. – Będziemy musiały zachować ostrożność. Ale i tak dobrze będzie go zobaczyć – odpowiedziała.
Sera cicho zachichotała. – Wiem. No to do zobaczenia.
– Do zobaczenia. Pa! – powiedziała i zakończyła połączenie.
Rzuciła się na łóżko i wpatrywała w biały sufit, pogrążając się w głębokich rozmyślaniach.






