PUNKT WIDZENIA ELARY
Zrobił krok w tył, dając mi przestrzeń, której tak bardzo potrzebowałam.
Potem, nie mówiąc ani słowa więcej, zaczął odpinać zrujnowaną zbroję kawałek po kawałku, pozwalając by z łoskotem opadała na podłogę, aż nie chroniło go nic prócz przesiąkniętej krwią tuniki pod spodem. Zaparło mi dech, gdy chwycił materiał i rozerwał go jednym płynnym ruchem.
Syknęłam na ten widok, a moj






