„Wasza Ekscelencjo...” – Eldranth wyglądał, jakby chciał, żeby ziemia się pod nim zapadła. „My... chcielibyśmy raz jeszcze przeprosić. Po prostu... nie wiedzieliśmy, choć to żadne usprawiedliwienie”.
W pokoju zapadła niezręczna cisza. Krzesła cicho szurały o podłogę. Ktoś przestąpił z nogi na nogę, ale nikt nie odważył się podnieść głowy ani napotkać wzroku Voktora. To nie był pierwszy raz, kiedy






