PERSPEKTYWA ELARY
– Przysięgam... to matriarcha Xylara kazała mi tu przyjść – wycharczała Raelyn, a jej głos drżał między szlochem a rwanym oddechem. Krew wciąż spływała jej po twarzy w miejscu, gdzie drasnął ją Voktor, choć rana już zaczynała krzepnąć.
Ponieważ nie kazał mi jej leczyć, nie ruszyłam się z miejsca, jedynie słuchając słów Raelyn. – Powiedziała mi, że małżonka spuchnie się z czarowni






