PUNKT WIDZENIA ELARY
Voktor nie puścił mojej ręki nawet wtedy, gdy żołnierz wprowadził panią Kenzik do pokoju. Zeszłam z jego kolan tylko dlatego, że musiał siedzieć jak nadwładca przed politycznym przedstawicielem, ale trzymał mnie blisko; nasze krzesła stały ramię w ramię, a jego ręka spoczywała na oparciu mojego, jakby zamierzał przypomnieć wszystkim, do kogo należę.
Pani Kenzik usiadła naprzec






