PUNKT WIDZENIA ELARY
– Gdzie on jest? – zapytałam, a tętno skoczyło mi pod sufit, gdy spojrzałam na księcia Zerytha.
– On jest…
Nie czekałam na resztę.
Cokolwiek Zeryth zamierzał powiedzieć, nie miało to znaczenia, ponieważ w chwili, gdy go minęłam, poczułam to – najpierw słabo, jak szept na skraju świadomości, potem coraz mocniej z każdym krokiem w stronę drzwi. To nie była więź, którą on przecią






