Voktor nie prosił, bym się odsunęła, a ja też nie miałam takiego zamiaru.
Jakoś, nawet nie wiedząc kiedy, wylądowałam na jego kolanach. Moje nogi były ugięte, a ramiona wciąż splecione wokół jego szyi, jakbym bała się, że w chwili, gdy go puszczę, coś znów go porwie. Jego dłoń spoczywała na moim biodrze, i była to jedyna rzecz, która powstrzymywała moje serce przed szaleńczym galopem.
Pokój powini






