~POV Vandera~
Wiatry znów nadeszły.
Gwałtowna siła, wyjąca przez zasłonę, rozdzierająca wszystko, co nie zostało przytwierdzone. Poruszałem się szybko, przyciskając plecy do kruszejącego kamiennego muru opuszczonych ruin, ciaśniej owijając się poszarpaną koszulą. Wiatr był nieubłagany, głodny i wiedziałem, co się stanie, jeśli mnie dotknie – jeśli mnie dopadnie.
Wciągnie mnie pod spód.
To już się






