~Perspektywa Vandera~
Cień uśmiechu błąkał się na moich ustach, gdy Annalise przesadnie gestykulowała, próbując naśladować jakąś księżniczkę Disneya, której nie potrafiłem nawet zgadnąć. Uniosła dramatycznie dłoń, obracając się w miejscu, a potem podskoczyła lekko, kręcąc głową w udawanej frustracji.
— No dalej, skakanie? Żaby? Tiana! — zaśmiała się, opadając na podłogę naprzeciwko mnie. Włosy lep






