~Perspektywa Vandera~
Mój samochód pędził ulicą, a mruk silnika ledwo przebijał się przez burzę myśli szalejącą w mojej głowie. Mocno zaciskałem dłonie na kierownicy, aż pobielały mi kłykcie, próbując — bezskutecznie — opanować nerwy. Kaelen był u mojego boku odkąd pamiętam, zawsze obecny w chaosie, zdradach i triumfach. Nie był tylko sojusznikiem; był rodziną, a przynajmniej w to zawsze wierzyłem






