Gdy weszliśmy do kuchni, personel przygotował dla nas niesamowitą ucztę. Na środku stołu pyszniły się różne rodzaje makaronów, chleb czosnkowy, sałatki i warzywa. Wszystko parowało i sprawiało, że ciekła mi ślinka na sam widok. Zdecydowałam się na moje ulubione linguine z krewetkami w maśle czosnkowym i dwie czosnkowe bułeczki. Zauważyłam, że Arthur wybrał manicotti z jedną bułeczką i miskę sałatk






