Dni mijały błyskawicznie i ani się obejrzałam, a nadszedł dzień spotkania. Alfowie z całego kraju albo przybywali na miejsce, albo – jeśli nie mogli podróżować – łączyli się przez wideokonferencję. Stwierdzenie, że byłam zdenerwowana, byłoby ogromnym niedopowiedzeniem. Moje ciało nie mogło przestać drżeć. Miałam przed sobą wyłożone całe przemówienie. Hazel Mercer i ja dopracowywałyśmy je godzinami






