Pozwoliła mu prowadzić; wtulenie się w jego bok pod jego ramieniem było kojące. Czuła się bezpiecznie. Oboje tego potrzebowali – choćby odrobiny kontroli w tym chaosie.
Gdy szli korytarzami, wielki zegar wybił pełną godzinę. Kaelie próbowała liczyć uderzenia, ale zrezygnowała. Słońce już dawno zaszło, a nad pałacem rozpostarło się ciemne niebo.
W drodze do komnat jej rodziców nie rozmawiali. Nie m






