languageJęzyk

Rozdział 2 Impreza

Autor: Rosalind Cavendish5 cze 2026

Kaelie założyła szmaragdową bieliźnianą sukienkę do kolan i proste, czarne sandały na obcasie. Nawet w swoim pokoju słyszała gwar i ekscytację wypełniającą dom watahy. Do środka wszedł Kieran, rzucając na powitanie krótkie: „Hej, siostra”. Przyjrzał jej się i powiedział z uśmiechem: — Moje kłykcie będą dziś całe we krwi od odganiania tych wszystkich samców, ale wyglądasz świetnie.

— Dzięki, Kieran, ty też nie wyglądasz najgorzej. — Jego blond włosy były idealnie ułożone. Miał te same niebieskie oczy co ona. Nie dało się zaprzeczyć, że są rodzeństwem. — Zerknąłeś już na dół? — zapytała.

— I ryzykować gniew mamy? Nie ma mowy — odparł, poprawiając spinki przy mankietach granatowego garnituru przed lustrem. — Ale sprawdzałem czat grupowy i Krąg Apex uważa, że to impreza roku.

— Mama będzie wniebowzięta. — Kaelie zaśmiała się, wyobrażając sobie dumną minę Seline.

— Nie mam przy sobie telefonu! Mów, co się dzieje! — naciskała.

— Dobra, dobra, czekaj. Beta Alfy Ewana już jest pijany. Świetnie. Thatcher i Cal zakładają się, który wojownik spróbuje przykleić język do lodowej rzeźby. Mama będzie zachwycona. O, i właśnie wszedł Evander. No tak, wszystkie wilczyce rzucają mu się na szyję, jak zwykle.

Kaelie wywróciła oczami. — Powiedz im, żeby postawili za mnie pięćdziesiątkę na Tate'a, wojownika taty. — Pamiętała, jak Tate biegał po polu treningowym w szpilkach i sukience, śpiewając „Barbie Girl” z powodu przegranego zakładu. Ten człowiek nie miał wstydu.

W tej samej chwili w drzwiach pojawili się ich rodzice. — Dobrze, moje kochane dzieci, już czas! Och! Nie mogę uwierzyć, że ten dzień nadszedł. Wszystkiego najlepszego, moje aniołki! — powiedziała ich mama, ściskając ich mocno. Poprawiła krawat Kierana i zbłąkany kosmyk włosów Kaelie, po czym stanęła obok ojca.

— Żaden ojciec nie mógłby prosić o lepsze dzieci. Jestem dumny z tego, na jakich ludzi wyrośliście — powiedział ojciec, ściskając dłoń Kierana i całując Kaelie w policzek. Seline stała obok męża, kiwając głową z aprobatą.

Kątem oka Kaelie dostrzegła, że Kieran walczy ze łzami. Uśmiechnęła się. Oboje zawsze chcieli, by ojciec był z nich dumny, a zwłaszcza Kieran, który miał w przyszłości przejąć pozycję alfy.

— Dobra, czas zacząć to widowisko. My zejdziemy pierwsi, a potem was zapowiemy, żebyście mogli wejść z klasą — powiedziała ich matka, kierując się do drzwi. Posłała im całusa, po czym zniknęła wraz z ojcem na dole.

Gdy rodzice odeszli, Kieran i Kaelie podeszli do schodów, czekając na swoją kolej. Dziewczyna przestępowała z nogi na nogę.

— Zaczynamy. Głowa wysoko, plecy prosto — powiedział Kieran, gdy usłyszeli swoje imiona. Zaczęli schodzić po schodach prosto w objęcia czekających na nich gości.

Kieran i Kaelie ruszyli w stronę swojej grupy, co chwilę zatrzymywani przez życzliwych gości. Alfa Vaughn przywitał wszystkich, a zespół zaczął grać. Zanim dotarli do Kręgu Apex, większość gości była już na parkiecie lub zajęta rozmową.

— Wszystkiego najlepszego! — zaśpiewał wspólnie Krąg Apex.

— Dziękujemy, dziękujemy — odpowiedziały bliźniaki z uśmiechem.

Kaelie napotkała wzrok Evandera. Nic. Żadnej iskry. To nie on był jej partnerem. Mogłaby przysiąc, że dostrzegła w jego oczach cień smutku, ale zaraz potem uśmiechnął się, chwycił butelkę szampana oraz kieliszki i zawołał: — Toast za dzisiejszych solenizantów! W końcu najmłodsi z nas są pełnoletni! — Cała grupa odpowiedziała wiwatem.

Wtedy wtrącił się Alfa Vaughn. — Evanderze — powiedział, wyciągając rękę do księcia — dawno cię nie widziałem. Co słychać u rodziny?

Evander uścisnął jego dłoń z uśmiechem. — Wszystko dobrze. Mama i Cyrus przesyłają pozdrowienia i przepraszają, że nie mogli przybyć.

— Och, jestem pewien, że Cyrus tonie w obowiązkach w Suwerennym Dominium — odparł Vaughn, ani trochę nieurażony ich nieobecnością. Pożegnał się z grupą, przypominając im o dokonywaniu mądrych wyborów, i poszedł wmieszać się w tłum gości.

— Rezerwuję pierwszy taniec z jubilatką — ogłosił Evander. — Lepiej pilnuj pleców, bo twoje fanki mogą spróbować mnie zadźgać — zażartowała Kaelie. Wszyscy się roześmiali i ruszyli do tańca. Gdy nadszedł czas na tort, rodzeństwo kusiło, by wcisnąć twarz drugiego w krem, ale spojrzenie matki szybko wybiło im to z głowy.

Pod koniec nocy Krąg Apex wylądował nad jeziorem niedaleko domu watahy, z butelkami szampana i jedzeniem, które udało im się zwędzić przed wyjściem. Chłopcy poluzowali krawaty, a dziewczyny dawno porzuciły buty. Niebo zaczęło błękitnieć wraz ze zbliżającym się świtem.

Opowiadali żarty i historie, śmiejąc się bez przerwy. W końcu Cal zapytał: — Więc żadne z was nie znalazło swojego partnera? — Hadley szturchnęła go łokciem. — Idiota — syknęła przez zaciśnięte zęby. — Wiem, że masz rację, ale dlaczego? — zapytał zdziwiony i zmieszany.

— Nie — odpowiedział Kieran z zamyśleniem w oczach.

— Cóż, to oznacza, że nasze doroczne weekendowe spotkanie Kręgu Apex w pałacu w przyszłym tygodniu jest nadal aktualne — stwierdził pewnie Cal.

Evander zaśmiał się. — Mama nie może się doczekać waszej wizyty. Lubi, gdy dom jest pełny, odkąd tata nie żyje.

— Cóż, Julianna robi najlepsze ciastka na świecie — dodał Thatcher i zaczął wyliczać wszystkie swoje ulubione pałacowe przysmaki.

— Nie sądzę, żeby była zachwycona, kiedy się upiliście i zjeżdżaliście po schodach w koszach na pranie, rozbijając bezcenny wazon — przypomniała Kaelie, patrząc na chłopaków.

— O nie, nie była — odpowiedział Thatcher, krzywiąc się na to wspomnienie. — Kazała nam biegać wokół pałacu, aż zwymiotowaliśmy, a potem kazała nam to sprzątać. To nie był dobry dzień.

Zawsze spędzali dużo czasu w pałacu, ponieważ Evanderowi trudniej było się wyrwać. Było to też miejsce w połowie drogi między ich watahami. — Jak tam obowiązki królewskie? — zapytała Kaelie.

— Nuda. Absolutna nuda. Ale to pomaga Cyrusowi, on jest zawsze zajęty. Więc ja rozwiązuję problemy między przewrażliwionymi wilczycami a alfami-płaczkami — odparł.

— Nie zapomnijcie, że 1 sierpnia zaczynamy szkolenie dla przywódców i wszyscy będziemy w pałacu przez trzy miesiące! — przypomniała Tamsin.

— Wiecie, że wszystkie inne młode alfy i luny będą nas nienawidzić, prawda? — zapytał Kieran. — Zrobią wszystko, żeby nas ściągnąć w dół.

— Och, zdecydowanie — potwierdził Callum. Krąg Apex składał się z najsilniejszych przyszłych liderów, co budziło ogromną zazdrość u rówieśników.

— Nienawidzą nas, bo nie są nami! — wtrącił Thatcher.

— Garrett tam będzie — powiedziała Hadley, co wywołało jęk całej grupy. Jej kuzyn był arogancki i dbał tylko o swój wygląd. Nie przepadał za ich grupą i postawił sobie za punkt honoru, by zalazła im za skórę.

— Zapomnijcie o nich. Trzymamy się razem i nawzajem się wspieramy — podsumował Kieran, a reszta grupy przytaknęła.

Kaelie siedziała w trawie, rozmyślając o nadchodzących miesiącach. — Ile osób tam będzie? — zapytała.

Odpowiedział jej Evander: — Co najmniej setka.

„Kurczę”, pomyślała Kaelie, „to mnóstwo krwi alf w jednym miejscu”.

— Ktoś na pewno wpakuje się w bójkę — stwierdziła Kaelie.

Evander odparł spokojnym głosem: — To nie kwestia „czy”, tylko „kiedy”.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki