– Ten stos papierów chyba nie mówi, że wszystko jest w porządku? – zapytała z nadzieją Kaelie. Evander parsknął, ponownie grzebiąc w wystawionych przekąskach.
Miał dziwną zdolność zachowywania całkowitego spokoju w obliczu kryzysu. To była jego siła, tak jak siłą Cyrusa były jego mięśnie.
Gid posłał jej współczujące spojrzenie. – Obawiam się, że nie.
– Więc co tam jest napisane? – zapytał niecierp






