languageJęzyk

Rozdział 3 Przesłuchanie

Autor: Rosalind Cavendish5 cze 2026

Kaelie jęknęła, gdy się obudziła. Nie powinna pić tyle szampana. W głowie czuła lekkie otumanienie.

Kiedy odwróciła się, by sprawdzić telefon, jasne światło sprawiło, że mrużyła oczy, jakby patrzyła prosto w słońce. Na czacie grupowym panowała jednomyślność, a Thatcher zaklinał się, że rzuca alkohol. Znowu. Akurat. Na szczęście ich wilkołacza krew powinna dość szybko spalić procenty.

Po prysznicu i niezbędnej kawie Kaelie udała się na pole treningowe, a jej organizm zdążył już dojść do siebie po nocnych szaleństwach. Natychmiast dostrzegła ojca. Jego potężna aura Alfy działała jak latarnia morska, gdy obserwował trenujących wojowników. Inni instynktownie cofali się przed nim ze względu na siłę tej aury, ale dla niej podejście do niego było równie naturalne jak podejście do szczeniaka.

Podeszła blisko. — Dzień dobry, tato — powiedziała z uśmiechem.

Odwrócił się do niej, uśmiechając się promiennie. — No, dzień dobry. Myślałem, że zobaczę cię dopiero jutro, biorąc pod uwagę, ile pustych butelek po szampanie ekipa sprzątająca znalazła rano nad jeziorem.

Zaśmiała się z zakłopotaniem. — Miałam nadzieję na lekki trening dzisiaj.

— No i dobrze. Jeśli będziesz potrzebować pomocy, daj znać — powiedział, ruszając na spotkanie z wojownikami, którzy właśnie skończyli pierwszą serię ćwiczeń. Dodał jeszcze przez ramię: — Kocham cię.

— Ja ciebie też — odpowiedziała, kierując się w stronę szlaków biegowych.

Po drodze natknęła się na Kierana. — Idziesz pobiegać? — zapytał, gdy się zbliżyła.

— Tak, chcesz dołączyć? — odparła.

— Moje ciało mówi „nie”, ale głowa mówi, że muszę, więc chyba pójdę — stwierdził z wzruszeniem ramion.

Bliźniaki trenowały razem, odkąd tylko nauczyły się chodzić. Ich ojciec wiedział, że jest w nich coś wyjątkowego, co potwierdziło się podczas ich pierwszej przemiany. Oboje byli białymi wilkami — najsilniejszymi i najrzadszymi ze wszystkich. Ich pra-pra-pra-dziadek był białym wilkiem, elitarnym wojownikiem. Legendą. Walczył w wojnach z wampirami i ostatecznie pomógł zaprowadzić pokój w Suwerennym Dominium. Od jego śmierci nie widzialno innego białego wilka, aż do narodzin bliźniąt. Nawet wtedy ich tożsamość trzymano w tajemnicy. Bardzo niewielu ludzi wiedziało o kolorze ich futra, wszystko dla ich bezpieczeństwa.

Taka barwa czyniła z nich cel, a ojciec nie zamierzał ryzykować ich życia, dlatego tak mocno ich trenował. Kieran był wysoki i barczysty; ze swoimi blond włosami i niebieskimi oczami skradł serca wszystkich wilczyc w watasze. Wyglądał na silnego i taki był, a towarzyszyło mu opanowanie i chłód.

Kaelie natomiast w dobry dzień miała metr pięćdziesiąt siedem wzrostu. Była drobna, ale miała te same blond włosy i niebieskie oczy co Kieran — dar odziedziczony po matce. Nie wyglądała na taką, ale w walce była równie nieustępliwa jak każdy z wojowników jej ojca.

Podczas biegu Kaelie pogrążyła się w myślach. Kim był jej partner? Ani ona, ani jej brat nie znaleźli jeszcze swoich drugich połówek. Prawdopodobnie byli to potomkowie Alf z innych watah, dlatego jeszcze na nich nie trafili. Niepewność sprawiała, że stawała się niespokojna, niezdolna do skupienia się na czymkolwiek innym.

Dopiero gdy Kieran połączył się z nią mentalnie, wyrwała się z zamyślenia. „Czujesz to?” — zapytał.

Pociągnęła nosem, a do jej nozdrzy dotarł ostry zapach. — Wyrzutkowie — stwierdziła.

Natychmiast powiadomili ojca przez więź i przeszli w tryb skradania. Przesunęli się nad wzgórzem, chowając się za głazami i trzymając nisko przy ziemi. Obserwowali dwudziestu wyrzutków pracujących tak, jakby czegoś szukali.

„Coś masz?” — zapytał jeden z nich. „Nie, ani śladu” — odpowiedział drugi.

Zaraportowali to ojcu, czekając na jego przybycie.

— Żadne z was nie walczy — nakazał bliźniakom przez więź.

— Ale... — zaczął Kieran, lecz ojciec mu przerwał.

— Żadnych „ale”. Nie chcę, żeby was odkryto, przynajmniej jeszcze nie teraz — powiedział. Bliźniaki przycupnęły w niemym proteście, po cichu obserwując sytuację.

Wkrótce przybył ich ojciec i przebił się przez grupę intruzów. Wyrzutkowie byli tak zaskoczeni, że większość zginęła, zanim w ogóle zorientowali się, co ich trafiło. Bliźniaki patrzyły na tę rzeź. Gdy było po wszystkim, pobiegli do domu watahy, by się przebrać i spotkać z ojcem w lochach. Zawsze zostawiał przynajmniej jednego wyrzutka przy życiu, by go przesłuchać.

Zeszli po schodach do lochów, gdzie właśnie wprowadzano pojmanego. Przywiązali go do krzesła.

— Kim jesteś? — zapytał ich ojciec. Brak odpowiedzi. — Co robiłeś na mojej ziemi? — Wciąż cisza. Bliźniaki oparły się o ścianę z minami pełnymi znudzenia, podczas gdy przesłuchanie ciągnęło się godzinami. Kieran gapił się w ścianę, absolutnie znużony brakiem postępów.

— Tracę cierpliwość, a kiedy to się stanie, zrobi się bardzo boleśnie — powiedział Alfa Vaughn, krążąc wokół wyrzutka z nożem w ręku.

Kaelie przyglądała się więźniowi. Był umazany ziemią i brudem. Jego włosy były skołtunione od życia w dziczy i rozpaczliwie potrzebowały mycia. Pod każdym jego paznokciem widziała czarną warstwę brudu.

— Nigdy wam nic nie powiem! — wrzasnął wyrzutek.

— Dla kogo pracujesz?! — odkrzyknął Alfa.

Kaelie pomyślała, że zadali to pytanie już chyba po raz setny.

Właśnie wtedy otworzyły się drzwi i wojownik wniósł zestaw narzędzi. Jej ojciec wybrał obcęgi i zaczął wyrywać brudne paznokcie wyrzutka z łożysk. Pomieszczenie wypełniły wrzaski. Alfa Vaughn powtarzał swoje pytanie, a wobec braku odpowiedzi, wyrywał kolejny paznokieć.

— Zostaniecie zniszczeni! Każdy z was zostanie wyrżnięty jak świnie, którymi jesteście! — krzyknął wyrzutek. Zanim ktokolwiek zdołał zareagować, szarpnął krzesłem tak gwałtownie i mocno, że sam skręcił sobie kark.

W pokoju zapadła cisza. Bliźniaki spojrzały na ojca.

— Chcę, żeby patrole były w pogotowiu; ten wyrzutek mógł być szaleńcem, ale chcę, żebyśmy byli gotowi na wszystko — powiedział Alfa Vaughn, skinąwszy głową. Wyszedł, a bliźniaki ruszyły za nim, by przekazać rozkazy.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 3: Rozdział 3 Przesłuchanie - Uciekająca towarzyszka Króla Alfy: Biała Wilczyca z Argentlune | StoriesNook