– Puść mnie! – wycedziłam przez zaciśnięte zęby, uderzając łokciem w tył. Poczucie mrowienia przeszło od nerwu łokciowego w górę ramienia aż po same palce, gdy trafiłam w coś twardego. Uścisk na mojej szyi zelżał, a ja potknęłam się, wpadając na ścianę. Odwróciłam się gwałtownie, gotowa do walki. Zamieram, mrugając gwałtownie na widok Reida, który mruży brwi i masuje splot słoneczny.
– Ałć – mówi,






