– Jestem tutaj – przekazuję jej przez więź telepatyczną. Nade mną słychać szelest i Valerie zeskakuje z drzewa; we włosach ma liście, a na moim policzku zostawia ślad sadzy. Staje przede mną, jej oczy przepełnia strach i łzy, gdy wyciąga do mnie ręce. Moja ludzka postać przejmuje kontrolę, gdy przytulam ją do piersi, mocno do siebie przyciągając.
– Nie jesteśmy sami – szepczę, a ona przytakuje.
–






