Kinsley
— Nie musieliście przychodzić, chłopaki...
— Co?
— Ten drań próbował cię zaatakować! — mówili moi bracia z troską.
Panował chaos. Musiałam posprzątać werandę, sąsiedzi byli zaniepokojeni. Przyjechał mój ojciec i po sprawdzeniu całego domu rozmawiał teraz z policją. Moi bracia zostali, by mi pomóc i upewnić się, że nic mi nie jest.
Brantley wciąż leżał w szpitalu i nadal wygadywał o mnie bz






