Kinsley
— To byłem ja. To nie była ich wina — powiedział Zan, pojawiając się w moich drzwiach, jakby nic się nie stało. Jakbyśmy byli przyjaciółmi od dziecka, a on mógł przychodzić i wychodzić, kiedy mu się żywnie podobało.
— Jak śmiesz wchodzić do mojego domu?! — zapytałam wściekła.
— Chciałem tylko... wyjaśnić, że użyłem mojego rozkazu, żeby zmusić ich do pójścia ze mną.
— Dlaczego miałbyś robić






