Kinsley
– Jak się tu znalazłeś? – zapytałam go.
Powoli świtało. Brantley był w pokoju, chodząc tam i z powrotem. Wyglądał jak spięte zwierzę, pełne wściekłości i rozpaczy, nie wiedzące, co ze sobą zrobić.
Z każdą mijającą minutą widziałam, jak jego stan się pogarsza. Daleko mu było do mężczyzny, którego znałam – tego, z którym się spotykałam i bawiłam, tego, o którym kiedyś myślałam, że jest dla m






