Był niedzielny poranek. Alistair spędzał te chłodne godziny w swoim pokoju, mając nadzieję, że wieczorem pojedzie odwiedzić Willow i być może zdoła przekonać Seraphinę, by pozwoliła mu zabrać małą na spacer.
Drzwi jego pokoju otworzyły się, a on odwrócił się, by sprawdzić, kto to. — Margot — uniósł brwi, niemal zaskoczony.
Od incydentu na weselu nie widział jej ani z nią nie rozmawiał. Wiedział, ż






