„Chcę rozwodu, Seraphino, jesteś bezwstydną kobietą!” Okrutne słowa jej męża, Alistaira, przebiły jej serce, a oczy zaszły łzami.
Evangeline leżała na łóżku w swoim pokoju, gdy drzwi otworzyły się z hukiem i do środka wtargnął Alistair z brązową kopertą w dłoni.
„C… co ty mówisz?” – zmarszczyła brwi.
To nie był pierwszy raz, kiedy mąż wypowiadał do niej te słowa, ale dzisiaj wydawało się to inne; w dodatku trzymał brązową kopertę, co do której żarliwie się modliła, by nie okazała się dokumentem rozwodowym.
„Wiele razy docierały do mnie plotki o twoich plugawych czynach, a ja zawsze wolałem puszczać je mimo uszu. Myślałem, że to nieprawda, ale błędem było to ignorowanie!” – górował nad nią, krzycząc.
„Nigdy nie zrobiłam niczego, co zasługiwałoby na takie miano, Alistairze” – jej głos się załamał.
„Evangeline, miałaś czelność spotykać się z innymi mężczyznami za moimi plecami, a jakby tego było mało, oddawałaś im się jak pospolita nierządnica!”
„Nie pozwolę, by moje morale było mieszane z błotem, Alistairze. Ty, ze wszystkich ludzi, nie powinieneś wytykać innych palcami. Milczałam ze względu na warunki dołączone do naszego małżeństwa i tylko patrzyłam, jak obnosisz się ze swoją kochanką na oczach wszystkich. W tym nie widziałeś nic złego, ale…”
„Próbujesz zatuszować swój grzech, wciągając w to Margot? To i tak nie zmieni faktu, że sypiałaś z innym mężczyzną!” – wrzasnął.
„Nie powinieneś oskarżać mnie o tak niemoralny czyn, Alistairze. Ja…”
„Nazywasz to oskarżeniem?” – skrzywił się, podsuwając jej telefon pod samą twarz.
Evangeline zmrużyła oczy, wzięła od niego telefon i spojrzała na zdjęcie.
To ona była na tym zdjęciu. To ona leżała pod kołdrą w hotelowym pokoju. Kolejne zdjęcie pokazywało ją z mężczyzną pod pościelą.
„C… co to jest?” – zachwiała się, gdy Alistair wyrwał jej telefon.
„To nie ja, przysięgam!” – zawołała z płaczem.
„Więc kto? Zamierzasz kogoś innego o to obwinić?”
„To fotomontaż! To nie byłam ja, proszę, uwierz mi!”
„I co jeszcze? Że obnosiłem się z kochanką? Dobrze wiedziałaś, że kochałem Margot, zanim pociągnęłaś za sznurki, by mój dziadek zmusił mnie do ślubu z tobą. Nawet po tym bagnie, które narobił twój ojciec, mój dziadek przymknął na to oko i zmusił mnie do tego małżeństwa!”
„Ale co teraz? Jedyna osoba, która mogłaby stanąć po twojej stronie, leży na łożu boleści, a zanim się obejrzysz, ja przejmę Vanguard Global!”
Evangeline gwałtownie pokręciła głową, a łzy płynęły jej po twarzy. „Przysięgam, nigdy cię nie zdradziłam. Wiem, że mnie nie lubiłeś i nie kwestionowałam tego, ale proszę, zaufaj mi. To nie ja jestem na tym zdjęciu”.
„Zatrzymaj te kłamstwa dla siebie. Daję ci czas do końca dnia na podpisanie tego dokumentu” – z tymi słowami rzucił w nią papierami.
Evangeline pospiesznie padła na kolana i objęła jego nogi, gdy mężczyzna przygotowywał się do wyjścia z pokoju. Błagała, płacząc rzewnymi łzami: „Zrobię wszystko, o co poprosisz, ale proszę, nie możesz się ze mną rozwodzić. Ja… ja… Proszę, nie rób tego”.
„Jesteś bezwstydna i niewiarygodna” – siłą wyrwał nogi z jej uścisku, a potem syknął.
„Czekaj, chyba nie myślisz, że coś się między nami zmieniło z powodu tego, co wydarzyło się tamtej nocy?” – zatrzymał się i zapytał.
Evangeline rozchyliła usta, lecz nie wydobyło się z nich żadne słowo. Alistair pamiętał, co wydarzyło się tamtej nocy?
Czuła się tak całkowicie pokonana, że pomyślała, iż zaraz umrze.
Zanim się obejrzała, podwójne drzwi jej pokoju trzasnęły z hukiem, sprawiając, że wzdrygnęła się gwałtownie.
Gdy upewniła się, że wyszedł, wyjęła z kieszeni test ciążowy, spojrzała na dwie czerwone kreski i westchnęła.
Nie było mowy, by powiedziała temu człowiekowi, że nosi już jego dziecko.
Prawdopodobnie zabrałby ją do szpitala i pozbył się jej wraz z dzieckiem, albo co gorsza, kazałby jej urodzić i odebrałby jej niemowlę.
Czy jej mąż zmieniłby zdanie, gdyby wiedział, że jest już w ciąży?
Ale z drugiej strony, właśnie została oskarżona o zdradę; nie było szans, by uwierzył, że dziecko naprawdę należy do niego.
Kilka miesięcy wcześniej Alistair upił się i próbował wymusić na niej bliskość. Dobrowolnie pozwoliła swojemu pijany mężowi na stosunek, mając nadzieję, że coś się między nimi zmieni.
Jednak nastał następny poranek, a jej mąż zachowywał się tak, jakby nic się między nimi nie wydarzyło.
Oczywiście, nie było możliwości, by zapomniał o tym, co zaszło.
Ich małżeństwo miało trwać rok, ale ponieważ dziadek Alistaira darzył ją szczególnymi względami i bardzo ją kochał, nie mogli sfinalizować rozwodu, gdyż Alistair darzył dziadka wielkim szacunkiem. Teraz jednak, gdy dziadek uległ wypadkowi i był w śpiączce, nic nie stało na przeszkodzie, by rozwód doszedł do skutku.
Po chwili Evangeline podniosła papiery rozwodowe, wstała i usiadła na krawędzi łóżka. Zaczęła czytać warunki umowy. Jeśli podpisze papiery, otrzyma piętnaście milionów dolarów odprawy.
Odłożyła dokumenty i dotknęła swojego brzucha. To powinno z nawiązką wystarczyć na potrzeby jej nienarodzonego dziecka.
Evangeline zaśmiała się, spoglądając na zdjęcie ślubne jej i Alistaira, które powiesiła na ścianie. Był to śmiech podszyty bólem, nędzą i poczuciem winy.
Była żałosna. Bardzo żałosna.
Gdyby tylko odrzuciła propozycję dziadka Alistaira, by poślubić jego wnuka w zamian za darowanie win jej ojca… Może nie ugrzęzłaby tak nędznie w tym piekle, które nazywa małżeństwem.
Może winy jej ojca i tak zostałyby przebaczone.
Może tak, a może nie.
Fakt, że opuści domostwo, nie bolał tak bardzo, jak świadomość, że jej dziecko może cierpieć bez ojca u boku.
Evangeline ziewnęła leniwie i odchyliła się, aż jej plecy dotknęły miękkiego materaca.
Tylko jedna osoba będzie najbardziej uradowana tą wiadomością – jej teściowa.
W końcu ta kobieta również chciała dla swojego syna jego kochanki.
Seraphina nie wiedziała, jak długo rozmyślała nad swoim nędznym losem. „Odejdę. To jedyne słuszne wyjście” – powiedziała, zanim ostatecznie zapadła w sen.






