– Mówisz o nim tak, jakbyś go znała. Dziadek Blackwood – powtórzyła Maya.
– Z... założyciel V.G. tu jest? – zapytała ponownie Seraphina.
– Tak.
– Chryste Panie! – Seraphina głośno wciągnęła powietrze i wybiegła z gabinetu, zostawiając zdezorientowaną Mayę.
**
– Dziadku? – zapytał niepewnie Alistair, patrząc na postać staruszka siedzącego w fotelu naprzeciwko biurka.
– Dlaczego wyglądasz, jakbyś zo






