Seraphina pospiesznie poderwała się z krzesła, nim zdążyła się zakrztusić, i wybiegła do łazienki. Alistair, rzuciwszy okiem na wciąż zdezorientowane twarze zgromadzonych, pospieszył za nią.
"Ty... Donosiłeś na mnie przez cały ten czas?" – Dorian ciężko dyszał, a jego klatka piersiowa unosiła się w szybkim rytmie.
"Przepraszam... Ale... musiałem stanąć po stronie wygranych" – zająknął się Vance.
"






