Stasia
Czas leciał i zanim się obejrzałam, nadszedł piątek.
Choć w dni powszednie byłam zajęta niekończącymi się zadaniami i prezentacjami, w czwartek wieczorem skończyłam pakowanie na trzydniowy wyjazd do naszego domu letniskowego. Moi rodzice pojechali tam nieco wcześniej niż reszta z nas, bo najwyraźniej mieli mnóstwo wolnego czasu.
Elena i Dante również mieli tam dotrzeć dzisiejszego wieczoru






