Stasia
Wciąż zerkałam na zegarek na szafce nocnej, uświadamiając sobie, że minęło już kilka godzin, odkąd poszłam do pokoju pod pretekstem ucieczki przed Lorenzo. Próbowałam zasnąć po przebraniu się w wygodną piżamę, ale najwyraźniej sen nawet nie próbował do mnie przyjść – leżałam rozbudzona, zmuszając się do zaśnięcia, a jednak poniosłam sromotną klęskę.
— Idź spać, Sasza — powiedziałam do siebi






